Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezglutenowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezglutenowo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2014

wegański bezglutenowy świąteczny tort piernikowy z cytrusową nutą

Tort piernikowy - czemu nie?
Tej jesieni coś nachodzi mnie na torty :)
Ten piekłam w klasycznej okrągłej formie około 23 cm średnicy.
Przekroiłam na pół i dodałam mój wegański lemon curd. Ommmommm....


Składniki na tort:

  • 2 średnie jabłka obrane bez skórki - gdy nie masz blendera/ lub ze skórką, gdy masz ;)
  • 100 gramów oleju np. kokosowego (ja piekę też z masłem klarowanym)
  • 8 łyżek "z górką" miodu, całkiem kopiaste, ale miód musi być prawdziwy (nie dodaję gryczanego, bo już używam mąki gryczanej, która już nadaje piernikowi wspaniały smak)
  • 2 szklanki mąki gryczanej z białej gryki 
  • 1 szklanka słodkich migdałów w skórce, które należy zmielić lub szklanka mąki migdałowej.
  • opakowanie przyprawy do piernika bez glutenu lub łyżka własnej przyprawy piernikowej
  • 100 gramów suszonej śliwki bio/bez konserwantów
  • 2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • łyżka octu jabłkowego

Składniki na krem:
  • 100 gramów namoczonych i odsączonych porządnie orzechów nerkowca / z doświadczenia - jeśli nie będą namoczone, też nic się nie stanie ;)/
  • 6 łyżek ugotowanej na sypko kaszy jaglanej (przed gotowaniem trzeba wyprażyć, inaczej ugotuje się na kleisto)
  • 3-4 łyżki masła klarowanego (nie musi być rozpuszczone) albo oleju kokosowego dla wegan - (zmieni delikatnie smak)
  • świeżo wyciśnięty sok z małej cytryny lub limonki 
  • świeżo wyciśnięty sok z 6-8 pomarańczy
  • 2 łyżki ekstraktu z wanilii (jeśli masa jest za rzadka, pomiń lub dodaj suchej ugotowanej kaszy) 
  • 4 łyżki gęstego miodu  do smaku najlepiej jasnego kremowanego (u nas malinowy) albo syropu klonowego lub wcale - ale uwaga - hardcore ;)
  • opcjonalnie skórka z pomarańczy (dodałam otartą z bio pomarańczy)
  • czarna wystudzona mocno zaparzona herbata do ponczu - cały dzbanek


Wykonanie ciasta:

1.Przygotuj mąkę z migdałów lub zmiel migdały na mąkę 

2.Dobrze wymieszaj ze sobą wszystkie składniki suche (mąka gryczana, mąka z migdałów, proszek do pieczenia, soda, przyprawa do piernika) 

3.Jabłka obierz ze skórki. Usuń gniazda nasienne. Zetrzyj na najmniejszej tarce na mus lub zblenduj wraz ze skórą w blenderze lub TM.

4. Śliwki umyj i posiekaj nożem na drobne kawałeczki. Nie namaczaj, nie blenduj! Te maleństwa będą przełamywać smak!

5. Zmieszaj ze sobą wszystkie mokre składniki np. mikserem lub robotem planetarnym (miód oraz mus z jabłek z tłuszczem w wersji płynnej, tłuszcz nie może być gorący, jeśli wymaga zmiany konsystencji).

5. Do mokrych dodaj suche.

6. Mieszaj dalej, aż uzyskasz jednolitą konsystencję.

7. Piecz w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 5 minut, 
a potem podsuszaj na 150 stopni około 50 minut do godziny. Piernika nie można za bardzo wysuszyć, bo będzie niedobry. Nabiera smaku po dwóch - trzech dniach (należy trzymać w chłodzie, zapakowanego szczelnie, aby nie wysechł.

Wykonanie kremu:

1. Nerkowce namocz przynajmniej dwie godziny przed zrobieniem kremu. Dokładnie odsącz z wody. Jeśli ich nie moczysz, zblenduj je na masło.

2. Wyciśnij sok ze wszystkich pomarańczy i z małej cytryny - lub dużej, wersja dla odważnych.

3. Gotuj kaszę wraz z sokiem aż do całkowitego odparowania soku - powinien zrobić się taki trochę kleik. Używam do tego TM, więc powstaje niemal identyczna konsystencja jak w lemon/orange curd.

4. Wystudź kaszę.

5. Zblenduj ugotowaną w soku, wystudzoną kaszę wraz z orzechami i miodem, aż do ujednolicenia się masy. Nie może być rzadka, bo nie położy się kremu na torcie. Na końcu dodaj tłuszcz i blenduj lub miksuj dalej, aż masa się zemulguje. Na samym końcu masa musi być gęsta i w miarę sztywna.


Wykonanie tortu:


1. Piernik upiecz wg przepisu w okrągłej klasycznej tortownicy, od razu wyjmij z piekarnika, wystudź i ostrożnie przekrój na dwa lub jeśli się uda - na trzy blaty (to jest możliwe!!!) Odetnij nożem przypieczony dół i górę. 

2. W czasie pieczenia przygotuj krem:

- z połowy składników, jeśli tort będzie podany następnego dnia 
- ze wszystkich składników, jeśli tort ma się tylko schłodzić i być gotowy tego samego dnia.
Górna warstwa kremu może wysychać (niestety ten krem nie ma żółtek ani białka jak śmietana czy mascarpone, więc może podsychać, dlatego należy go położyć nie dłużej niż kilka godzin przed podaniem.


2. Pierwszy z przekrojonych blatów zalej kubkiem do dwóch wystudzonej czarnej herbaty i zostaw, aż herbata całkowicie się wchłonie. Sprawdź, czy jest wystarczająco wilgotny. Niektórzy do ponczu dodają spirytus ;) 

3. Na pierwszym blacie rozłóż cały krem - jeśli masz dwa blaty, a pół - jeśli masz trzy blaty. Pamiętaj, żeby rozkładać go od środka, bez brzegów, a po przyłożeniu kolejnego blatu wyrównać ubytki.

4. Drugi blat ostrożnie połóż na warstwie kremu i polewaj wystudzoną gorzką herbatą, aż będzie jednolicie i wystarczająco wilgotny. 

5. Połóż na nim drugą część kremu - możesz to zrobić przy pomocy łopatki albo rękawa.

 
Smacznego :)






wtorek, 9 grudnia 2014

wegański lemon / orange curd czyli krem cytrusowy w wersji kwaśnej i bardzo kwaśnej ;)

Zawsze lubiłam, ale nie wszyscy w naszym domu mogą jeść jaja,
 dlatego myślałam myślałam i wymyśliłam! Wegański :D
Nie jest taki szklisty jak ten z żółtek, nie jest też taki trwały, ponieważ szybciej wysycha jako krem (nie zawiera żółtkowych tłuszczy) ale za to jest naprawdę pyszny ;) i może być dobrą alternatywą do kremów do tortów. Uwaga, w wersji kwaśnej jest naprawdę kwaśny ;)


Składniki/ wersja słodka i wcale nie lemon ;)

  • 50 gramów namoczonych orzechów nerkowca
  • 3 łyżki ugotowanej na sypko kaszy jaglanej
  • 2 łyżki masła klarowanego (nie musi być rozpuszczone) albo oleju kokosowego (zmieni smak) - ostatecznie może być olej.
  • świeżo wyciśnięty sok z 4 pomarańczy
  • łyżka lub dwie ekstraktu z wanilii (jeśli masa jest za rzadka, pomiń lub dodaj suchej ugotowanej kaszy).
  • 2 łyżki gęstego miodu  do smaku najlepiej jasnego kremowanego (u nas malinowy) albo syropu klonowego lub wcale - ale uwaga - hardcore ;)
  • opcjonalnie skórka z pomarańczy (dodałam otartą z bio pomarańczy).
Składniki/ wersja kwaśna a la lemon curd
  • świeżo wyciśnięty sok z połówki małej cytryny lub limonki lub z całej cytryny lub limonki.
(ten krem robiony jest bez cukru, więc pomarańcze pełnią w nim funkcję słodzika i nadają aksamitną, cytrusową głębię, którą w oryginalnym curd tworzą żółtka i cukier) Aby krem był kwaśny, wystarczy połówka cytryny. Aby można było po zjedzeniu go dostać order uśmiechu, można dodać sok z całej ;) 

Wykonanie:

1. Nerkowce namocz przynajmniej dwie godziny przed zrobieniem kremu.

2. Wyciśnij sok ze wszystkich pomarańczy i w wersji kwaśnej z połówki małej cytryny (lub całej, lub całej dużej w wersji dla bardzo odważnych)

3. Gotuj kaszę wraz z sokiem aż do całkowitego odparowania soku - powinien zrobić się taki trochę kleik. Używam do tego TM, więc powstaje niemal identyczna konsystencja jak w lemon/orange curd.

4. Wystudź kaszę.

5. Zblenduj ugotowaną w soku kaszę wraz z orzechami i miodem, aż do ujednolicenia się masy. Żeby się dobrze blendowała, nie powinna być za gęsta. Na końcu dodaj tłuszcz i blenduj lub miksuj dalej, aż masa się zemulguje.

Uwaga, jeśli używasz jako kremu do ciasta, zrób go niedługo przed podaniem i trzymaj w chłodzie lecz tak, aby nie podsechł ( w zamkniętym słoiku). Jeśli przekładasz tym kremem ciasto, może ono stać w chłodzie dwie doby i tylko nabierze wartości :)



Można użyć jako kremu do ciasta lub zjeść łyżeczką :)

A zdjęcia nie będzie, bo się żadne nie uchowało ;)

Smacznego! 


sobota, 11 października 2014

fasolka jaś inaczej - pyszna farinata z białej fasoli wegańska bezglutenowa

Bardzo lubię białą fasolę. Jest słodkawa i ma "to coś", co do mnie mówi.
Piekłam już farinatę z grochu, z ciecierzycy, z fasolki mung, ale moja ulubiona to właśnie grochowa i fasolowa, bo jakoś wcześniej, oprócz barszczu, nie znalazłam dla fasoli ciekawego zastosowania.
(Nie cierpię fasolki po bretońsku) :)

I tak oto w wyniku nagłego olśnienia upiekłam TO.
I TO było bardzo pyszne :)
Zostało zjedzone szybciej niż zrobiłam.
Na gorąco z masłem klarowanym oraz zakwasem buraczanym.....trochę jak tosty.


Składniki (na wielką blachę):


  • 400 gramów białej fasolki, masłowej lub jaś
  • 5 łyżek masła klarowanego w formie płynnej lub oliwy 
  • szklanka do półtorej szklanki wody
  • sól

Wykonanie:



  1. Fasolkę przepłucz i namocz na 12 - 24 godziny. Im dłużej tym lepiej.
  2. Po namoczeniu usuń wodę i przepłucz jeszcze raz.
  3. Tak przygotowaną fasolkę zblenduj wraz z wodą tłuszczem i solą na ciasto o konsystencji śmietany. Jeśli będzie za gęste, dolewaj wody, aż stanie się pożądaną "śmietaną".
  4. Wyłóż ciasto na blachę - rozsmaruj je łopatką najlepiej na papierze.
  5. Piecz w piekarniku na 180 stopni Celsjusza przez około 40 minut (aż góra będzie się brązowić).
  6. Można zjeść zaraz po upieczeniu, a można później, podgrzane na suchej patelni.

Warianty dla delikatnych brzuszków:
A. Fasolkę po namoczeniu obierz ze skórki (wtedy trzeba namoczyć jej około 1/3 więcej niż w powyższym przepisie
B. Fasolkę po namoczeniu ugotuj. Ugotowaną i wystudzoną zblenduj, balansując ilością wody tak, aby nie powstało jezioro.







Smacznego :)

piątek, 10 października 2014

bezglutenowy wegański placek drożdżowy ze śliwkami

Tęskniąc za smakiem drożdżowego, które wciąż pyszne piecze moja Babcia, upiekłam wreszcie swoje. Zainspirowana (kolejny raz) smakoterapiową pizzą gryczaną, która mi do tej pory zawsze wychodziła, upiekłam, wierząc w to, co robię, własny placek ze śliwkami. I to było to!
Ciasto znikało w tempie błyskawicznym. Kto żyw, sięgał po kolejny kawałek.
Oczywiście dla tych, którzy nie boją się drożdży ;)


Składniki na wielką blachę ciasta:

  • 2 duże pełne szklanki mąki gryczanej
  • mleko roślinne na zaczyn 1 szklanka + tyle, aby ciasto miało konsystencję śmietany (około szklanki)
  • 4 łyżki rozpuszczonego (nie gorącego) masła klarowanego lub oleju kokosowego
  • 40 gramów drożdży
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego lub 2 łyżki melasy na zaczyn
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • szczypta soli
  • kilogram śliwek
  • ewentualnie cukier nierafinowany lub ksylitol do śliwek
  • cynamon do śliwek
Przygotowanie:
  1. Przygotować zaczyn - drożdże rozpuścić w szklance mleka (podgrzewam do 37 stopni) wraz z cukrem lub melasą czterema łyżkami mąki.
  2. Po 20 minutach, gdy zaczyn zabulgocze, dodać mąkę z kardamonem, tłuszcz oraz sól i ciasto wyrobić w robocie lub thermomiksie. Ciasto musi mieć konsystencję śmietany.
  3. Rozłożyć na blaszce (tym razem piekłam na papierze), włożyć przecięte na pół śliwki, każdą posypać cynamonem i ksylitolem lub cukrem. 
  4. Zostawić na pół godziny maks w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (rośnie jak szalone) - nie musi długo wyrastać, wystarczy, jak dojedzie do śliwek ;)
  5. Piec na 180 stopni 40 minut.




Wyrasta i smakuje jak szalone :)
Smacznego! 



sobota, 4 października 2014

wegański kajmak czyli bez mleka ;)

Smak, którym nie mogę podzielić się z dziećmi, bo białka mleka wywołują u nich reakcje uczuleniowe.
Kajmak...

Myślałam, myślałam i wymyśliłam.... :)
Zrobiłam kajmak z kokosa.
Ale jak?
Tak! :)

Składniki:

  • mleko kokosowe własnoręcznie wyciskane z wiórków w wyciskarce ślimakowej  (nie wiem, czy kajmak wyjdzie z mleka w kartonie lub puszce, ponieważ takich nie kupuję)
  • łyżka cukru na każde 200 ml mleka /najlepiej trzcinowy nierafinowany organiczny/

Wykonanie:

  1. Wiórki organiczne (bez siarki) zalać wrzącą wodą lub zagotować. Wody musi być tyle, aby przykryć wiórki.
  2. Po wystudzeniu wycisnąć wiórki w wyciskarce ślimakowej.
  3. Mleko wlać do dużego rondla lub na patelnię i redukować na wolnym ogniu.
  4. Często mieszać.
  5. Gdy się zagotuje, dodać cukier. 
  6. Gdy masa zgęstnieje i zbrązowieje - po około godzinie (przy 600 ml mleka) zlać wytopiony tłuszcz - troszkę można zostawić, ale nie cały.
  7. Masę kajmakową zblendować, aby stała się jednolita.








Smacznego :)



Uwaga - zachowuje się tak samo, jak mleczny kajmak - czyli twardnieje w lodówce :)


niedziela, 28 września 2014

bezglutenowe gofry amarantusowe bez kazeiny bez cukru bez proszku do pieczenia

Ostatnio u nas co niedziela gofry.
No cóż - lubimy ;)
Mam kilka swoich ulubionych, do jednych z nich należą gofry amarantusowe.
Te robię z jajkiem.
Nie próbowałam bez, ale obiecuję, spróbuję ;)
Te gofry robię również na kaczym jajku, ponieważ Daniel jest uczulony na kurze białko.
Gofry są bardzo syte, idealne zarówno w wersji wytrawnej jak i na słodko.
U nas dziś były z duszonym bakłażanem. Pycha, choć pasta nie wygląda zbyt estetycznie ;)


Składniki ( na dwa gofry tradycyjnej wielkości):


  • Niepełna szklanka mąki z amarantusa
  • 1 jajko
  • około 30 - 50 ml mleka roślinnego ( u nas kokosowe robione własnoręcznie)
  • szczypta kardamonu 
  • szczypta soli
  • jeśli mają być na słodko - szczypta cynamonu

Wykonanie:

  1. Całe jajko ubić;
  2. Dodać mąkę i ubijać dalej dolewając tyle mleka, aby stworzyła się gęsta konsystencja ciasta gofrowego.
  3. Ciasto nakładać równomiernie łyżką, ciasta nie musi być dużo, pięknie rośnie.
  4. Piec w posmarowanej tłuszczem maszynce do pieczenia gofrów około 10 minut.






Smacznego :) 








"Pyszne gofry, mamo!" - powiedział Mikołajek, rozczulając mnie zupełnie.



gryczane kruche ciasto bezglutenowe wegańskie "czekośliwka pod kruszonką" - bez kazeiny i bez jaja, a dla odważnych bez cukru ;)

Czekośliwka to coś, co kocham miłością wielką.
Dlaczego więc nie upiec ciasta "czekośliwka"?
Tak właśnie pomyślałam sobie kilka dni temu i wczoraj po powrocie z wielkiego Święta Cydru, na którym Mikołajek oglądał, jak wyciska się jabłka  na sok i na cydr, zrobiłam... wcale nie szarlotkę ;) a tartę - czekośliwkę.
Tatuś magenisiowy - nasz papierek lakmusowy smaków zbliżonych do tradycyjnej kuchni wydał korzystny werdykt, powiedział, że tarta wyszła "bardzo smaczna". Sami spróbujcie :)


Składniki: (na okrągłą formę do tarty 24 cm)


  • 220 gramów mąki gryczanej + łyżka/dwie na kruszonkę
  • 100 gramów masła klarowanego lub zimnego tłuszczu kokosowego
  • 3 łyżki kakao w proszku (niesłodzonego)
  • 100 ml mleka kokosowego (używam mleka własnej roboty) - mleko powinno być schłodzone
  • szczypta soli
  • szczypta kardamonu
  • kg śliwek
  • jeśli ktoś używa cukru - 3 - 4 łyżki cukru do kruszonki oraz 1-2 do ciasta




Jak zrobić ciasto:

1. Połączyć ze sobą suche składniki oraz cukier - jeśli ciasto ma być słodkie lub słodka kruszonka nie wystarczy.
2. Dodać masło i zmieszać w blenderze lub mikserze (u mnie TM)
3. Dodać mleko.
4. Wszystko krótko wymieszać (nie musi być jednolite)
5. Odłożyć z ciasta 1/10  i zostawić na kruszonkę.
6. Blachę/foremkę natłuścić i posypać mąką (idealnie sprawdza się mąka amarantusowa, jest lepsza od tartej bułki)
7. Wyłożyć na blachę/formę ciasto.
10. Ciasto ponakłuwać widelcem.
11. Ciasto przykryć pergaminem i talerzem/suchą fasolą/kulkami ceramicznymi, aby ciasto podczas pieczenia nie "wybuchło".
12. Zapiec 15 minut na 180 stopni (nie mam termoobiegu).
13. W tym czasie przygotować kruszonkę jw.
13. Położyć śliwki.
14. Obsypać kruszonką.
15. Piec 30 minut - ciasto z kakao dłużej się piecze.


Kruszonka:

Pozostałą część ciasta wrzucić do blendera i dodać 1 - 2 łyżki mąki oraz cukier, jeśli kruszonka ma być słodka.
Mieszać tak długo, aż powstaną grudki.
Można zrobić to ręcznie łyżką, ale ciasto musi być zimne.






Smacznego! :)






czwartek, 11 września 2014

wyborne bezglutenowe wegańskie naleśniki z kaszy gryczanej czyli białej gryki niepalonej bez jajka i kazeiny

Najlepsze, jakie do tej pory jadłam naleśniki z gryki.
W moim rodzinnym domu naleśniki smażył tata.
Pamiętam do dziś, jak to robił.
Smażył je rzadko, ale ich smak został gdzieś tam, błąkając się pomiędzy synapsami. I wraca.
Nawiniętą na kijek watkę maczał w oleju i robił na patelni cieniutką warstwę tłuszczu.
Naleśniki nie były tłuste.
Były wspaniałe.
Zjadałam je same, bez nadzienia, co robi też dziś Daniel i Mikołajek, awanturując się o to, aby były "suche" ;)

Na diecie bezglutenowej tego mi najbardziej zaczęło brakować - naleśników taty.
Aż do czasu, kiedy koleżanka z fantastycznego bloga Dobre Posiłki  podzieliła się ze mną przepisem na naleśniki z  dietawarzywnoowocowa.pl Ten przepis robi tak zawrotną karierę, że pojawił się nawet ostatnio na ulubionej i inspirującej Smakoterapii.
Jednak jest wciąż dużo pytań, jak je przygotować, bo nie wszystkim wychodzą.
Faktycznie technika wykonania różni się delikatnie od tradycyjnego sposobu.
Z tego powodu oraz w odpowiedzi na prośby zdecydowałam się wrzucić tu przepis :) choć znajdziecie go też we wcześniejszych linkach.

Składniki na podstawowe ciasto naleśnikowe:

  • 500 gramów wcześniej namoczonej gryki (wychodzi mi około 16 -17  naleśników klasycznej wielkości)
  • woda lub mleko roślinne (używam kokosowego lub sojowego, niebawem wypróbuję ryżowe waniliowe bez cukru i dam znać, czy się nie kruszyły) - może być też zwierzęce, jeśli używacie;
  • szczypta soli
  • tłuszcz do smażenia
Wykonanie ciasta: 

/ta procedura sprawdza mi się za każdym razem, ale musiałam swoje w kuchni odbębnić, 
aby zrozumieć, jak je zrobić, żeby były wyborne i elastyczne )

  • Grykę namoczyć na min 12 godzin do 24; 
  • Odsączyć z różowej, gęstej wody i przepłukać czystą wodą;
  • Blendować, dodając po troszku wody czy mleka (na 500 gr gryki około 500 - 700 ml płynu w zależności od rodzaju ziarna)
  • Zostawić na około 15-30 minut, żeby skrobia gryczana zaczęła pracować (ciasto może zgęstnieć, wtedy wystarczy dodać łyżkę płynu)
  • Ciasto do smażenia musi mieć konsystencję dość płynną, rzekłabym wodnistą, jak ciasto naleśnikowe ;) U mnie swobodnie spływa z łyżeczki. 



Żeby naleśniki się udały (sekrety mamy magenisiowej):

- patelnia musi być dobrze, równomiernie rozgrzana, przepalona
- patelnia nie może być maksymalnie rozgrzana, naleśniki smażę na małym ogniu
- patelnia musi mieć minimalną warstwę tłuszczu


  1. Rozgrzej suchą patelnię prawie "do czerwoności", potem zmniejsz ogień na maleńki i zostaw, aby trochę przestygła. Patelnię należy rozgrzewać, a potem studzić kilka minut - przepalić. Gdy będzie dobrze, równomiernie rozgrzana, naleśniki będą się smażyć bez problemu.
  2. Posmaruj silikonową łopatką lub pędzelkiem patelnię tak, aby pozostawić mikroskopijną warstwę tłuszczu.
  3. Wylewaj ciasto na patelnię łyżką lub w inny sposób, np prosto z misy blendera (niektóre mają dzióbki). Ja używam łyżki wazowej.
  4. Rozprowadź ciasto zdecydowanym ruchem patelni po całej patelni.
  5. Smaż, aż brzeg naleśnika odejdzie od patelni.
  6. Przełóż na drugą stronę.
  7. Krótko podsmaż.
  8. Zdejmij z patelni na talerz, który należy przykryć dużą pokrywką (używam pokrywki od wielkiej patelni lub miski stalowej) Naleśniki przykrywamy po to, aby nie wysychały. Tak przykryte powinny utrzymać elastyczność do następnego dnia.
Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania:
  1. Jeśli naleśniki gotują się na patelni, to znaczy, że była za gorąca!
  2. Jeśli naleśniki przywierają, to znaczy, że: 
  • jeszcze się nie zrobiły i trzeba poczekać 
  • było za mało tłuszczu, a ta konkretna patelnia lubi tłuszcz i jeśli czekasz i czekasz, aż odejdą, to podważ je łopatką. Jeśli za bardzo wyschną, to się pokruszą.
Należy założyć, że pierwszy naleśnik się nie uda. 
To jest takie prawo Murphiego ;)
Następne będą już lepsze :D
W razie kolejnych wątpliwości będę edytować post, więc zapraszam do zadawania pytań.








Te wyszły koronkowo ;)
Smacznego :)

wtorek, 2 września 2014

wegańskie bezglutenowe spaghetti z kalarepy w sosie pomidorowym


Uwielbiam takie eksperymenty :)
Oczywiście efekt nie był zamierzony, choć smak kalarepy w pomidorach jest mi dobrze znany i sięgam po to połączenie smaków często. To jednak bije wszystkie dotychczasowe gulasze warzywne!
Mikołajek zjadł. Jedzenie warzyw nie było nigdy jego mocną stroną, ale kalarepowe spaghetti zjadł i oglądał się za dokładką!


CZEGO POTRZEBA:


  • 3 świeże kalarepy;
  • 8 jesiennych, słodkich pomidorów najlepiej prosto z krzaka;
  • łyżka tłuszczu do duszenia pomidorów - u mnie zamiennie tłuszcz kokosowy lub masło klarowane (wersja niewegańska);
  • łyżeczka suszonego rozmarynu;
  • szczypta soli himalajskiej (najlepiej)

CO DALEJ?

  1. Rozgrzej na patelni tłuszcz;
  2. Wrzuć rozmaryn, niech tłuszcz przejdzie aromatem rozmarynu...
  3. Teraz, gdy rozmaryn zaczął się rumienić, wrzuć pomidory w skórce krojone w ćwiartki lub ósemki;
  4. Duś je długo, min 20 minut, aż puszczą sok i zmienią fakturę ;)
  5. Kalarepki obierz ze skórki i zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Podczas tarcia przeciągaj kalarepę przez całą długość tarki tak, aby powstały jak najdłuższe wiórki;
  6. Uduś wiórki kalarepy na niewielkiej ilości tłuszczu;
  7. W trakcie duszenia dodaj zblendowane razem z rozmarynem pomidory;
  8. Podduś wszystko razem na otwartej patelni, aby się w pełni przegryzło około 10 - 20 minut na maleńkim ogniu.




Smacznego!


niedziela, 31 sierpnia 2014

bezglutenowa tarta wegańska ze śliwkami bez mleka bez jajek ewentualnie bez cukru ;)


Sezon na śliwki się rozpoczął, popełniłam więc tartę, aby Mikołajek mógł ćwiczyć wymowę literki "r".
Tym razem zrobiłam ją w sumie prawie bez cukru i całkowicie bez budyniu/masy.
Na szybko.
Tatuś magenisiowy trochę nosem kręcił, że niesłodka ;)
Ja byłam zachwycona, bo śliwki były wystarczająco słodkie, i miło się rozmaśliły w piekarniku :)
Ten przepis różni się od poprzedniego zeszłorocznego przepisu na tartę tym, że może być całkowicie wegański - nie zawiera jajek. Jednak ciasto wychodzi kruche, trzeba dać mu chwilę po upieczeniu. Najlepsze jest po 12 - 18 godzinach ( w wersji z samymi śliwkami)


CZEGO POTRZEBA:

  • 250 gramów mąki gryczanej
  • 120 gramów tłuszczu ( u mnie masło klarowane, polecam też tłuszcz kokosowy)
  • cukier (jeśli ktoś używa) 
  • szczypta ekstraktu z wanilii
  • szczypta soli
  • 100 ml zimnego mleka roślinnego (użyłam kokosowego)
  • śliwki do położenia na górze, przekrojone na pół lub w mniejsze cząstki, około 1 kg
  • cukier puder do posypania śliwek

JAK ZROBIĆ:

  1. Mąkę zmieszać z cukrem i solą, a potem z zimnym tłuszczem w czymś, co nam dobrze wymiesza składniki i w miarę możliwości nie podgrzeje, np w mikserze na wolnych obrotach ( u mnie TM).
  2. Stopniowo dodawać zimne mleko tak, aby wszystkie składniki dały pożądaną konsystencję kruchego ciasta.
  3. Jeśli ciasto jest ciepłe i rozlazłe, schować je na 10 min do zamrażalnika, ale generalnie starać się nie dopuścić do tego, aby zrobiło się elastyczne.
  4. Niewielką część ciasta - około 1/10 przeznaczyć na kruszonkę (schować tę część do lodówki).
  5. Wyłożyć nim szybko blaszkę na tartę wysmarowaną tłuszczem i obsypaną mąką ( u mnie świetnie do tego celu sprawdza się mąka z amarantusa).
  6. Ciasto nakłuć widelcem i przykryć papierem do pieczenia i przycisnąć talerzykiem lub specjalnymi kulkami ceramicznymi albo grochem lub fasolą - kruche ciasto podczas pieczenia potrafi "wykipieć" i trzeba je "przycisnąć" ;)
  7. Podpiec chwilę w piekarniku na 180 stopni (nie mam termoobiegu) - około 8 minut.
  8. Odkryć ciasto i położyć na nim śliwki w połówkach lub mniejszych cząstkach tak, aby dokładnie przykryć spód tarty. Śliwki posypać słodziwem najlepiej w formie pudru.
  9. Z pozostałego ciasta zrobić kruszonkę lub zetrzeć na tarce na małych oczkach prosto na śliwki ;) Kruszonkę można zrobić w prosty sposób wrzucając pozostałe ciasto do malaksera i dosypując stopniowo mąki, aż pojawią się grudki ;) 
  10. Ciasto dopiec w temperaturze 160 stopni około 20 do 30 minut. Po 30 minutach będzie przypieczone. Po 20 - 25 będzie przyjemnie kruche, jednak bez mojego ukochanego przypieczenia na brzeszkach :) 





Smacznego :)


.

wtorek, 26 sierpnia 2014

bezglutenowe i bezmleczne placuszki z dyni, które wyszły przypadkiem

Jeszcze w Błotach zrobiłam dzieciom placuszki z cukinii.
Zjadły i chciały więcej.
Nawet tatuś magenisiowy zjadł i mu smakowało.
No to poszłam do sklepu kupić cukinię.
Cukinii nie było.
Był kabaczek.
Wyglądał co najmniej dziwnie, ale panowie w sklepie wiedzą lepiej, więc co ja tam będę podskakiwać ;)
Przekroiłam, a kabaczek okazał się dynią.
Piżmową :)





CZEGO POTRZEBA:

  • 500 gramów dyni (piżmowej) - połówka niewielkiej dyni
  • 2 marchewki 
  • łyżeczka lub dwie (u mnie jeszcze więcej, ale to wersja dla odważnych w chłodne wieczory ;) startego na najmniejszej tarce imbiru
  • 4 łyżki mąki ryżowej (lub więcej, jeśli warzywa puszczą więcej soku)
  • 18 jaj przepiórczych czyli około 3 kurze
  • pieprz
  • sól
  • oliwa do smażenia









JAK ZROBIĆ:

  1.  Zetrzeć dynię i marchew na dużej tarce do szklanej misy;
  2. Posypać mąką i zagnieść jak ciasto, aby mąka się dobrze wymieszała z "wiórkami";
  3. Jaja ubić z przyprawami i imbirem;
  4. Całość połączyć. 
  5. Jeśli warzywa puszczą sos, co mogą zrobić po dodaniu przypraw - dodać więcej mąki.
  6. Zrobić kotleciki - mogą być duże i grube jak mielone ;)
  7. Smażyć na posmarowanej tłuszczem patelni z obu stron na niewielkim ogniu pod przykryciem :)

Smacznego :)

Acha! 
Zjedliśmy je z cykorią w sosie musztardowym. 
Są słodkie i potrzebują nieco wytrawnego wsparcia.
I baaaaardzo puchate :)

A dynia piżmowa, którą poznałam przypadkiem,
 jest wspaniała :)

















niedziela, 13 lipca 2014

wegańskie bezglutenowe jagodzianki parowane rządzą!

Zachciało mi się jagodzianek...ale wszędzie są z glutenem.
Zachciało mi się drożdżowych parowańców vel pampuchów, ale pierwsze mi nie wyszły tak, jak chciałam.
Zachciało mi się kasztanów, ale najlepsze są na placu Pigalle, a Zuzanna lubi je tylko jesienią...
Jak połączyć trzy pragnienia, trzy smaki w jednym?

Zrobić gryczano-kasztanowe pampuchy z jagodami :)

Czego potrzeba?


  • 2 szklanki* mąki gryczanej**
  • 1 szklanka* mąki kasztanowej
  • 100 ml rozpuszczonego (ale nie gorącego) tłuszczu kokosowego
  • 40 gramów drożdży (można dać więcej, wtedy będą bardziej drożdzowe i bardziej wyrosną)
  • łyżkę melasy buraczanej lub cukru nierafinowanego trzcinowego dla drożdży albo innego słodziwa, na którym wyrosną drożdże - można zrobić całkowicie bez cukru, jedynie zadbać, by wyrosły drożdże
  • około szklanki wody mineralnej mocno gazowanej ( w zależności od wilgotności mąki wody trzeba tyle, aby uzyskać ciasto, które da się wyrabiać)
  • pół łyżeczki zielonego kardamonu (mielonego) lub innych przypraw, na jakie macie ochotę - kardamon nieźle brzmi z jagodami ;)
  • sól na czubek noża
  • ekstrakt z wanilii lub cukier waniliowy (opcjonalnie, ale na pewno wzbogaci smak)
  • około 400 - 500 gramów jagód 
  • urządzenie do gotowania na parze lub specjalne naczynie do gotowania na parze
*moja szklanka ma dokładnie 300 ml objętości
** lub dowolnej mieszanki mąk bg (gryczana, owsiana, jaglana, amarantus)

Co teraz?

  1. Drożdże rozmieszaj z odrobiną ciepłej wody oraz stosownym słodziwem i zostaw na chwilę, aby ruszyły.
  2. Suche składniki wymieszaj razem.
  3. Dodaj do nich rozpuszczony, ale nie gorący tłuszcz.
  4. Dodaj drożdże.
  5. Wyrabiając ciasto dodawaj stopniowo wodę mineralną do takiej ilości, aby ciasto łatwo odchodziło od ręki i dało się z niego uformować kulę, a potem jagodziankę ;)
  6. Uformuj kulę, zrób w niej dziurkę kciukiem, wyciągnij ścianki do góry, wsyp jagody (u mnie 2 łyżeczki), zaklej wyciągniętym ciastem od góry (jest wystarczająco klejące).
  7. Zostaw do wyrośnięcia na stolnicy przysypanej mąką, inaczej pampuchy przykleją się do stolnicy - Pamiętaj, bezglutenowe ciasto drożdżowe wyrasta ładnie tylko raz, dlatego wcześniej nie pozostawia się go do wyrośnięcia, dopiero po uformowaniu jagodzianek. Jeśli chcesz, aby jagodzianki były słodkie, dosyp do środka np ksylitolu :)
  8. Jagodzianki ułóż w nagrzanym naczyniu lub urządzeniu do parowania w zależności od ich wielkości od 10 do 15 minut.


Dobre nawet na zimno!
Smacznego :-)





Wiecie, jak wyglądają buzie dzieci po ich zjedzeniu? :-)






niedziela, 6 lipca 2014

wege gofry bezglutenowe bez mleka bez jaja ;) ajajajajajaj jakie dobre!

Wakacje zawsze kojarzyły mi się z goframi z chmurą bitej śmietany i jagodami. Nie inaczej. Jadłam takie nie raz w Mikołajkach i do nich uciekają mi myśli, gdy tylko robi się ciepło... Dostałam w prezencie od koleżanki gofrownicę, więc...! Gofry!!! Nie muszę mówić, że Mikołajek zjadł od razu 3...

Wszystkie przepisy zawierają jaja, mleko roślinne, tłuszcz lub bezglutenowe mieszanki, postanowiłam więc zrobić coś sama. Ale jak tu postawić na nogi ciasto, gdy nie ma się jaja? Jak tu uzyskać smak, gdy nie ma się maślanki? Pierwszą moją dość oczywistą myślą było skorzystać ze sposobu taty na faworki - używał do nich piwa, ale... piwo ma gluten i alkohol. Wrrrr...

Nie poddaję się łatwo, dlatego mogę być mamą Mikołajka. Znalazłam bąbelki w... wodzie mineralnej gazowanej! I tak oto powstał prosty w smaku i wykonaniu gryczany przepis na gofry. Czy dobre? Oceńcie sami :)

Czego potrzeba:aby zrobić około 10 gofrów standardowej wielkości

wersja wytrawna:

2 szklanki mąki (600 ml)
2 niepełne szklanki wody mocno gazowanej (około 550 ml lub więcej, w zależności od wilgotności mąki)
2 łyżki mąki ziemniaczanej (skrobi)
1 łyżeczka sody kuchennej
odrobina soli

do wersji na słodko dodałam:

łyżka melasy buraczanej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki kardamonu

Jak zrobić:

Wszystkie suche składniki wymieszać i mieszając dodać wodę.
Zamieszać delikatnie, żeby bąble gazu zostały w cieście.
Ciasto ma mieć gęstą, elastyczną konsystencję idealną do nakładania łyżką.
Jeśli dodajesz melasy, rozpuść ją najpierw w odrobinie wody (zmniejsz wtedy ilość wody w przepisie)
Gofrownicę rozgrzej, smaruj tłuszczem najlepiej przy pomocy pędzelka (mam taki fajny od teściowej) i smaż gofry około 7-10 minut w zależności od mocy maszyny. Moja ma 750W.


U nas na słodko 
podane z owocowym chutney z kolorowego agrestu 
z suszonymi daktylami 
oraz bananem i jagodami ;) 

SMACZNEGO :)

PS. Marta, dziękuję Ci za tą gofrownicę. Dawno nie miałam tyle radości :)


środa, 11 czerwca 2014

truskawkowy sernik - nernik na zimno bezglutenowy, bez mleka (i bez sera) bez jaj i nawet bez cukru, za to z truskawkami

Piszę, póki są truskawki :)
Teraz są prosto z pola, więc jest w czym się zasmakować :)
A jak ktoś ma szczęście, jak Mikołajek, to może sam sobie zbierać prosto z krzaczka. Niepryskane. Czerwone. Słodkie. Wypełnione Słońcem.

Przepis na ten nernik można znaleźć w czeluściach Internetu.
Każdy robi go według swojego uznania.
Ja robię go tak:

Czego potrzeba:

  • Szklanka nerkowców - u mnie 300 ml
  • Dwie szklanki umytych i obranych truskawek - u mnie 600 ml
  • 120 ml tłuszczu w formie płynnej (ale nie gorący) - u mnie masło klarowane, dobre jest też z tłuszczem kokosowym
  • Ksylitol, stewia, cukier trzcionowy z melasą lub jakiekolwiek inne słodziwo (można dać zamiast słodziw garść namoczonych daktyli), ekstrakt z wanilii burbońskiej
- u mnie 1 łyżka ksylitolu, 1 łyżka cukru pudru trzcinowego waniliowego (sama robiłam :)


Co dalej:


  1. Jeśli masz solidny blender, z ksylitolu/cukru zrób cukier puder
  2. Zmiksuj orzechy na mąkę (nie na masło)
  3. Dodaj obrane truskawki i miksuj, aż masa będzie jednolita
  4. Dodaj tłuszcz stopniowo, po troszku (jak do majonezu).
  5. Po zmiksowaniu przełóż masę do tortownicy - porcja na małą tortownicę, a nernik wstaw do lodówki przynajmniej na 12 godzin lub na 1 godzinę do zamrażalnika, żeby "stanął".
    Po 24 godzinach, gdy się przegryzie, jest wspaniały :)


Niektórzy robią go ze spodem. U nas spód nigdy nie dotrwał do nernika ;)

Smacznego :)








czwartek, 5 czerwca 2014

bezglutenowy czekoladowy torcik owsiany bez kazeiny całkiem niezły jako spód do sernika lub galaretki

Owsa mi się zachciało. (Bez skojarzeń, bardzo proszę ;) albo wręcz przeciwnie :)

Moje bezglutenowe dzieciaki dawno nie jadły już takich ziaren, więc kupiłam bezglutenowe płatki typu jumbo (Provena) i chwilę się zastanowiłam. Miały być kuleczki owsiane, ale... bezglutenowy owies się nie klei, a ja nie miałam ochoty tego dnia na daktyle (mam mnóstwo pomysłów, co można z tego owsa zrobić, może kiedyś wszystkie wykorzystam i opiszę :) - marzenie ściętej głowy, oczywiście :)

Rozpuściłam typową gorzką czekoladę w kąpieli wodnej, dodałam łychę masła klarowanego, dorzuciłam łychę ksylitolu i cukru waniliowego trzcinowego (sama robiłam :) i wyszedł... mi torcik :)
Torcik tymi ręcami rozłożyłam równomiernie w okrągłej foremce i schowałam do lodówki. Miała na nim wylądować galaretka albo nernik truskawkowy (taki sernik, ale bez sera) - jednak jakoś do tego nie doszło, bo po wyjęciu z lodówki torcik się wchłonął.
Daję słowo. Po prostu zniknął.

Składniki:

  • 250 gramów bezglutenowych płatków owsianych jumbo
  • 35 gramów płatków migdałowych
  • 100 gramowa tabliczka gorzkiej czekolady (używałam dla moich alergików 60%, nie zawiera mleka i laktozy) - lub 100 gramów masła klarowanego lub tłuszczu kokosowego i 2 łyżki karobu
    można też użyć mlecznej... albo białej...
  • 1 kopiasta łycha masła klarowanego albo tłuszczu kokosowego
  • 1 łycha ksylitolu (lub innego słodziwa)
  • 1 łycha cukru trzcinowego nierafinowanego (lub innego słodziwa)
  • odrobina soli na wyczucie
  • 1 łyżeczka cynamonu


Co teraz, jak masz już składniki:
  1. Teraz rozpuść czekoladę i tłuszcz w kąpieli wodnej;
  2. Wymieszaj płatki owsiane z migdałowymi i innymi suchymi składnikami (sól, cynamon, opcjonalnie karob);
  3. Do lekko wystudzonego tłuszczu dodaj płatki i resztę (płatków może wyjść mniej lub więcej, z płatkami nigdy nic nie wiadomo ;) i mieszaj, aż się zrobi gęste i treściwe.
  4. Rozłóż równomiernie na tortownicy lub blaszce mocno ugniatając i odłóż do lodówki na przynajmniej godzinę. 
  5. Jeśli ma być spodem pod inne pyszności, to włóż go do zamrażalnika na przynajmniej godzinę :)

    Najlepszy jest drugiego dnia (wiem, bo się kawałek ostał przypadkiem :) - uwaga - może się sypać ;) ale tu właśnie chodzi o tę kruchość....omomommmmm...







środa, 16 kwietnia 2014

bezglutenowy mazurek makowy bezmleczny bez jajek w sam raz wielkanocny

Lubicie mazurki?
Ja też!

A Mikołajek kocha wszystkie ciastka bez wyjątku ;)
Dlatego właśnie, dzięki inspiracji glutenowym mazurkiem mojej koleżanki Kasi , postanowiłam upiec coś pod kątem Mikołajka i Daniela :-)
I proszę.

Może on być samym mazurkiem, a może być mazurkiem z czymś na górze, np glazurą lukrową np zieloną albo polewą czeko albo ręcznie robionym kremem/masłem pistacjowym czy migdałowym... Może też być górą do kruchego spodu.


Czego potrzebujesz:

/Składniki na 23 cm okrągłą tortownicę/

- 250 gramów maku (wiadomo, trzeba go wcześniej przygotować, przelać wrzątkiem i zmielić)
- 250 gramów rodzynek niesiarkowanych
- 120 gramów migdałów (mogą być w skórce) przelanych wrzątkiem i zmielonych na masło
- 100 ml amaretto (namocz w nim rodzynki) lub rumu lub mleka roślinnego (np kokosowego ręcznie robionego) (ja jednak preferuje w tym konkretnym wypadku amaretto :))
- 100 ml gęstego congee lub 100 ml mleka roślinnego albo wody i łyżka skrobi ryżowej lub ziemniaczanej
- łyżeczka soku z cytryny
- dwie łyżki cukru trzcinowego z melasą, ale sądzę, że nie ma potrzeby i bez cukru jest bardzo słodki!!!
- jeśli ktoś lubi, to skórka z pomarańczy lub cytryny będzie OK
- odrobina soli
Jak postępować:

Wszystko zmilelić,w blenderze wyłożyć na blachę/tortownicę (u mnie akurat okrągła do tortu 23 średnicy ale najlepsza będzie kwadratowa idealna na mazurek) i piec na 160 stopni około 40 minut. Przy tych warunkach temp. powstanie na górze sucha pyszna spieczona skorupka, w sam raz,, aby coś na niej położyć ;) 
Jednak gdy to ma być już makowy mazurek sam w sobie - polecam piec na 160 stopni przez 15 minut a potem dosuszyć wg uznania na 100 stopni.
W przypadku, gdy ma być górą mazurka na kruchym cieście, to polecam piec 15 minut na 160.stopni

A masło pistacjowe robi się bardzo prosto - obiera się pistacje, praży na patelni aż zaczną pachnieć a jeszcze się nie spalą i mieli w blenderze aż powstanie masło. Smacznego!


A zdjęć dziś nie ma, ale będą wkrótce  

piątek, 11 kwietnia 2014

jaglane ciasteczka lub muffiny marchewkowe bez glutenu bez mleka nabiału bez jajek bez sody/proszku do pieczenia - przepis także dla tych, którzy nie wiedzą, jak spożytkować wytłoki z wyciskarek

Mikołajek za nimi przepada.
Czy są dobre?
Dla dziecka, które praktycznie nie zna smaku przemysłowych ciast, cukierków i czekoladek, ten smak jest smakiem mamy i domu.
Żeby się zasmakować, trzeba lubić marchewkę i marchewkowe ciasta.
No dobra.
Są pyszne i spędziłam lata świetlne w kuchni, żeby wreszcie wyszły tak, jak chciałam :-)


Czego potrzebujesz:

  • 2 szklanki po 300 ml każda startej na małych oczkach 70% i grubych oczkach 30%  marchewki
    (lub 1 i 1/2 szklanki wytłoków marchwi z sokowirówek i wyciskarek do soków +1/2 szklanki marchwi startej na grubych oczkach)
  • szklanka (300 ml) wiórków kokosowych lub suszonych i mielonych wytłoków kokosowych po mleku kokosowym
  • 1/2 (150 ml) szklanki mąki gryczanej
  • 1 i 1/2 (450 ml) szklanki niegotowanej kaszy jaglanej (będzie mielona)
  • 300 ml mleka roślinnego lub po prostu wody ( używam mleka ryżowego waniliowego lub robionego samodzielnie kokosowego)
  • 100 ml płynnego, ostudzonego masła klarowanego lub tłuszczu kokosowego
  • 1- 2 łyżki (zależy, czy lubisz słodkie) ksylitolu czy cukru trzcinowego z melasą lub innego słodziwa
  • możesz dodać przyprawy korzenne, cynamon, kardamon, imbir (my używamy cejlońskiego cynamonu, o ile akurat jest ;)
  • sól do smaku
  • łyżka soku z cytryny






Ciasteczka krok po kroku:

1. Sparz wrzątkiem surową kaszę jaglaną. Przepłucz. Odsącz na sicie. Zmiel na mazio-mąkę.
(Nie miel gorącej kaszy, pozwól jej trochę ostygnąć).
(Po sparzeniu nabierze innych właściwości, będzie bardziej lepka)
2. Zetrzyj na tarce marchew lub/i przygotuj wytłoki.
3. Do zmielonej kaszy stopniowo dodawaj wszystkie składniki - marchew, mąkę, mleko czy wodę, tłuszcz, słodziwo, przyprawy, odrobinę soli.
4. Włóż do foremek. Ciasto będzie płynne.
5. Foremki włóż do nagrzanego piekarnika do 180 stopni. PO 10 minutach zmniejsz temp. do 150 stopni i piecz jeszcze 40 minut.

Smacznego :)




wtorek, 18 marca 2014

jaglane naleśniki bezglutenowe bez jaj ;) bez cukru bez dodatkowej skrobi ale za to na winie :D

Na początek muszę się pochwalić. Wreszcie po tylu latach życia opanowałam smażenie naleśników!


Zachciało mi się naleśników. Tego smaku... Wspaniałe zawsze smażył tata. Przeczytałam milion bezglutenowych przepisów. Wszystkie miały albo jakiś nabiał albo jakieś jaja albo... 
Aż koleżanki podrzuciły mi na przepis z samej gryki i wody.
Gryka mi się przejadła, więc na fali sukcesu poszłam dalej i zrobiłam naleśniki z kaszy jaglanej,
oczywiście inaczej niż w podstawowym przepisie, bo bym chyba nie była sobą :D

Składniki:

  • kasza jaglana bio 500 gramów
  • 300 ml wina białego  najlepiej spätlese, półwytrawnego czy półsłodkiego lub różowego (od jakości wina będzie też uzależniony smak naleśnika ;) /w wersji dla dzieci nie dodawaj wina/
  • 300 ml przegotowanej, filtrowanej wody
  • łyżeczka (płaska) soli himalajskiej
  • 2 łyżki  tłoczonej na zimno oliwy (dodaje smaku jagłom, które są takie, jakie są) /można, nie trzeba/
  • płaska łyżeczka kurkumy (jeśli chcesz, aby naleśniki były żółte jak kurczaczki i lekko przełamane smakiem ostrym korzennym) 
  • woda do namoczenia kaszy 
  • duuuużo czasu (kaszę przygotowujemy przynajmniej dobę wcześniej)
  • pędzelek do smarowania patelni olejem (naleśniki to lubią)
  • olej kokosowy albo inny, jaki możecie/chcecie/macie do smażenia
  • pusty kieliszek na wino
Działania w kierunku uzyskania naleśników: 

1. Zagotuj wodę i wrzątkiem zalej kaszę. Daj im chwilę, aby się lepiej poznali. To zrobi kaszy dobrze.
2. W zasadzie możesz już użyć kieliszka, tylko pamiętaj, powinno zostać 300 ml wina na jutro do ciasta :D
3. Jeśli używasz kieliszka, nalej sobie wino.
4. Kiedy woda ostygnie, wylej ją z kaszy, kaszę przepłucz aż będzie czysta woda i zalej chłodną. 
5. Kaszę odstaw na przynajmniej 24 godziny, a jeszcze lepiej na 48. Pamiętaj, że gdy jest ciepło, to proces fermentacji przebiegnie szybciej. W sumie oto chodzi. Wymieniaj wodę w kaszy i przepłucz ją co 12 godzin.
6. Podfermentowaną kaszę (będzie miała kwaskowaty zapach) dokładnie opłucz i pozwól jej się odsączyć na sitku.
7. Zmiel kaszę w blenderze na jednolitą masę. Ukwaszona lepiej się zmieli.
8. Podczas mielenia dodaj wino (o ile jeszcze jest) wodę, oliwę  i przyprawy.
Masa musi być bardzo płynna, u mnie wychodzi około 1 litra masy naleśnikowej.

Działania w kierunku usmażenia naleśników nadających się do jedzenia:

a. Będzie Ci łatwiej, jeśli zostało Ci jeszcze jakieś wino ;)

b. Rozgrzej patelnię, na której lubisz smażyć naleśniki. 
Jeśli to Twój pierwszy raz, to wybierz taką z grubym dnem lub żeliwną.

c. Rozgrzej dobrze patelnię. Ja rozgrzewam ją do czerwoności, a potem wyłączam gaz i czekam. Chodzi o to, aby rozgrzała się równomiernie, wtedy naleśniki też usmażą się równomiernie.

d. Umawiamy się, że pierwszy naleśnik się nie udaje. (Prawo Murphiego)

e. Posmaruj patelnię tłuszczem  (zrób taką cieniutką warstwę, ja robię to specjalnym pędzelkiem)

f. Gdy będzie ciepła w sam raz, to wlej ciasto łyżką wazową i przechyl patelnię, żeby się rozprowadził równomiernie.

Do tej pory było klasycznie.
A teraz będzie inaczej.

Czy jest odpowiednia temperatura smażenia poznasz po tym, że naleśnik dobrze się smaży.
Jeśli na wierzchu tworzy się gruba skorupka, to znaczy, że jest na niska temperatura smażenia. 
Jeśli się przypala spód, to za wysoka ;)

Naleśniki są bez glutenu i bez skrobi oraz bez jajek, więc mają małą elastyczność, dlatego trzeba je smażyć krótko.  Jeśli będą się smażyły za długo, wyschną i nie będą się do niczego nadawać. No może dla gołębi lub do chrupania.
Jeśli możesz, dodaj do nich ze dwa jajka, będzie lepiej ;) 


Naleśniki  i  Dżesława
Smażysz do wysmażenia na jednej stronie, a potem bardzo krótko podsmażasz na drugiej. 
Po usmażeniu nie dopuść do wysuszenia, więc ja od razu przykrywam naczynie, do którego wkładam już usmażone.
Zaraz po usmażeniu będą dość elastyczne, niestety czas im nie służy i gdy tylko wyschną, połamią się przy próbie złożenia czy zawinięcia, więc jeśli mają być "z czymś, to zrób to od razu.

Z 500 gramów kaszy wychodzi około 25 naleśników smażonych na małej patelni.

Ja lubię z nich najbardziej tortille.
A Wy? Z czym Wam zasmakują?




środa, 19 lutego 2014

tajska zupa rybna wg mamy magenisiowej czyli mamusiu chcę rybę!

- Chcę rybę! - zażyczył sobie Mikołajek.
No to gotujemy zupę :-)
Zupę z rybą (wymyśliłam zupę, z której nie da się wybrać ryby i zostawić warzyw ;)

tajska zupa rybna wg mamy magenisiowej - specjalnie dla Mikołajka 
  • 1kg fileta z dorsza lub molwy;
  • sok z 2 cytryn
  • 3 łyżki sosu sojowego 
  • 500 ml mleka kokosowego
  • drobno krojona  marchew x2 
  • drobno krojono pietruszka x1
  • 1litr soku pomidorowego lub 500 ml sosu pomidorowego (najlepiej bio) - z sosem jest bardziej kwaśne i treściwe (gdy wybierzesz sos, dodaj 500 ml wody)
  • łyżka trawy cytrynowej krojonej drobno (nigdy jej nie żałuję ;)
  • łyżka słodkiej papryki
  • płaska łyżeczka cayenne
  • 3-4 ziarna ziela angielskiego
  • 2-3 liście laurowe
  • duża czerwona papryka pokrojona w drobną kostkę
  • sól himalajska - 1 łyżeczka
  • pieprz biały mielony - 1 łyżeczka
[edit 20.02.2012] Mama Kwiatka mnie właśnie uświadomiła co do jednego z ważniejszych składników, curry. Wcześniej go dodawałam, w proszku czy w paście, ale tatuś magenisiowy nie jest fanem curry, więc zrezygnowałam z niego. Uważam, że zupa nie straciła na wartości smakowej ;)


Rybę zaamarynuj w soku z cytryn i sosie sojowym, odstaw w zimne miejsce. Ja odstawiam na 3 godziny.
Zagotuj w garnku mleko kokosowe, do gotującego się włóż całą rybę (nie trzeba jej kroić).
Gdy ryba się zetnie, dorzuć pokrojoną marchew i pietruszkę - ja mielę je na wiórki.
Dolej sos/sok pomidorowy.
Dorzuć przyprawy.
Gotuj na maleńkim ogniu około 2 godziny. Ryba ma się rozpaść, powstanie z tego trochę zupa krem (a trochę nie ;)

Smacznego!

PS. Mikołajek znów dziś pytał, czy będzie ryba?



wtorek, 11 lutego 2014

farinata, na którą Daniel mówi "ciastko"


Farinata to tradycyjne włoskie danie z mąki z cieciorki.

Jest szybka do zrobienia, niezwykle łatwa i wystarczy do niej mieć groch (w połówkach, biały lub zielony) lub mąkę grochową albo czerwoną soczewicę. Bo jakoś tak wyszło, że z cieciorki w końcu jeszcze nie upiekłam!



Piekę ją w dwóch różnych wersjach. Jest pyszna! W dodatku idealna na jesienno-zimowe posiłki, bo utrzymuje w małych brzuszkach przez długi czas ciepło i natychmiast znika z talerza. A skoro Daniel mówi o niej - ciastko... to samo się mówi przez się ;-)

FARINATA GROCHOWA

Co będzie potrzebne:

  • 200 gramów mąki grochowej, a dla theromixowców 200 gramów grochu -  jeśli nie masz termomixu, do zmielenia grochu możesz użyć młynka do zbóż lub innego urządzenia wysokoobrotowego;
  • 200 ml wody; 
  • 3 łyżki oliwy z oliwek lub 3 łyżki rozpuszczonego klarowanego masła (będzie delikatniejsza) lub oleju kokosowego w stanie płynnym;
  • łyżka majeranku;
  • łyżeczka kurkumy;
  • 1 ząbek czosnku (jeśli ktoś lubi czosnek, zarówno z czosnkiem lub bez będzie obłędna);
  • forma ceramiczna lub metalowa 23 cm średnicy
  • papier do wypieków -  jeśli masz formę ceramiczną, możesz zaryzykować i upiec bez papieru, ale ciasto może przylgnąć;
Jak przygotować:

  • W thermomixie lub innym urządzeniu wysokobrotowym/młynku  przygotuj mąkę - nie musi być pył.
  • Dorzuć sól, kurkumę i ząbek czosnku, aby zmielił się dobrze. (jeśli lubisz czosnek)
  • Teraz do mieszanki dolej stopniowo wodę, wymieszaj.
  • Dolej tłuszczu, wymieszaj.
  • Dosyp majeranku, wymieszaj.


Ciasto ma mieć konsystencję dość luźną.
Zostaw je na kilkanaście minut, aby ciasto się przegryzło i nabrało mocy :-)




Upiecz w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku przez około 40 minut.
Smacznego :-)

U nas po 10 minutach "ciasteczko" znika.
Jemy je z duszonymi pieczarkami, shitake, czerwoną papryką, duszonymi suszonymi pomidorami lub innymi warzywami. Sama farinata jest też wyśmienita.
Już niebawem przepis na farinatę z czerwonej soczewicy :-)






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...