Nie lubię wyrzucać choinki.
Dla mnie to strata.
Dlatego przez wiele lat jej nie miałam.
Drut owinięty zielonymi igłami z tworzywa, pachnący plastikiem, to nie choinka.
Nasza choinka, którą upolował tatuś, stała jeszcze do soboty.
Miko codziennie włączał lampki.
Była w świetnej formie. Nie sypała igłami. Piła wodę. Zadomowiła się. Stanowiła miłe dla oka alternatywne źródło światła.
Ale w zeszłym tygodniu poczułam, że nadszedł jej czas...
W poniedziałek powiedziałam Miko, że musimy pożegnać się z choinką.
Że trzeba ją wyrzucić.
Łzy. Złość. Żal. Smutek w barwach Smith-Magenis. Na ostro.
We wtorek rozmawialiśmy o tym znów.
Łzy. Wściekłość. Powtórka z rozrywki.
Koło środy Miko sam mnie poinformował, że będziemy wyrzucać choinkę. Płakał.
W czwartek pytał się, kiedy.
W piątek ostatecznie ją rozebraliśmy.
Mikołaj, ta choinka była tu dla Ciebie.
Ubieraliśmy ją razem.
Wyciągałeś spod niej prezenty.
Miałeś swoje pachnące igliwiem Święta.
Rozbierałeś ją z bratem, stojąc na drabinie i sypiąc wszędzie igłami.
W piątek nauczyłeś się znów, że wszystko przemija i że wszystkim trzeba się pożegnać.
Odrobiliśmy kolejną lekcję, Mikołajku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 lutego 2015
nie lubię wyrzucać choinki
Etykiety:
emocje,
małe radości,
małe smutki,
przygody Mikołajka,
smith-magenis,
święta,
tatuś magenisiowy,
zima,
żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
piątek, 28 grudnia 2012
bunt maszyny losującej
Miało być dziś losowanie nagrody w Mikołajkowej Rozdawajce, ale maszyna losująca Mikołajek dzielnie trwała aż do momentu losowania, w którym stwierdziła, że sprawa jest co najmniej gruba, a odpowiedzialność wielka, i wzięła i uciekła na balkon.
Tak to już jest w życiu Mikołajka, że nie wszystko idzie po naszej myśli. No więc następne losowanie jutro. Może maszyna losująca nie ucieknie. Może nie dostanie szału. Może...
A powyżej dokumentacja ze wspólnego przygotowywania losów. Na głowie Mikołajka kapelusz, z którego Mikołajek miał wyciągnąć dziś wygrany los. Ale co się odwlecze to nie uciecze.
Następne losowanie - jutro.
Tak to już jest w życiu Mikołajka, że nie wszystko idzie po naszej myśli. No więc następne losowanie jutro. Może maszyna losująca nie ucieknie. Może nie dostanie szału. Może...
A powyżej dokumentacja ze wspólnego przygotowywania losów. Na głowie Mikołajka kapelusz, z którego Mikołajek miał wyciągnąć dziś wygrany los. Ale co się odwlecze to nie uciecze.
Następne losowanie - jutro.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
